ałało jak poczta pantoflowa, jedna pani poleciła drugiej pani… Po kilku miesiącach w bibliotekach były już zapisy na Kalicińską. – To wszystko do dziś wydaje mi się niesamowite. Nie byłam przygotowana na takie zamieszanie. Ale nie przewróciło mi się w głowie. Wiem, że moje książki nie mają wielkiej wartości literackiej. Za to mają może walory terapeutyczne.
źródlo: styl24